7 najlepszych zdjęć października

7 najlepszych zdjęć października


Październik to przejściówka. Kolory jesieni, zdezorientowane insekty i coraz mniej słońca. Wyprawy na łąkę zyskują sens - mrs Foch wreszcie spotyka się ze wschodzącym słońcem.


5 powodów aby zobaczyć Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie

5 powodów aby zobaczyć Muzeum Historii Naturalnej w Berlinie

Urodziny to rzecz straszna. Kolejny rok w plecy. Chirurg plastyczny zaczyna przysyłać oferty. Miejscowy grabarz podpytuje, czy nie trzeba aby zarezerwować sobie jakiegoś fajnego miejsca pod drzewkiem, ale blisko głównej drogi - aby wiedzieć, kto z jakim zniczem przyjechał i jaki płaszcz założył. Koło Gospodyń Wiejskich informuje, że składki są nadpłacone, bo jest zniżka dla seniorów…  
Jednym słowem tragedia!  I jak w tym wszystkim poczuć się lepiej? Jak zrozumieć, że życie się jednak nie kończy?  Mrs Foch poleca wizytę w muzeum. Najlepiej w takim z dinozaurami – przy nich zawsze człowiek czuje się całkiem młody i szczupły. 


W tym roku padło na berlińskie szkielety. 

Pastwisko dla bzyków i robali – łąka kwietna czy sterta chaszczy?

Pastwisko dla bzyków i robali – łąka kwietna czy sterta chaszczy?

Jak wiadomo mrs Foch jest porządną babą i z całych swych wątłych sił walczy, z wszystkimi możliwymi zagrożeniami współczesnego świata. W ramach zwalczania przeludnienia naszej pięknej planety, pisze czasami post z cyklu „mądrości wiejskiego ogrodnika”, przy którym co drugi jej czytelnik umiera z nudów. Dlatego właśnie ten blog jest taki niszowy ;) Dziś postanowiła uszczęśliwić świat swoimi przemyśleniami na temat kwietnej łąki.  

Jesteś ostrzeżony – dalej czytasz już na własną odpowiedzialność ;)



Wróg u bram?! Czas zapaść się pod ziemię!

Wróg u bram?! Czas zapaść się pod ziemię!

Zimno, głodno i chłodno? Nie dajcie się zwieść - globalne ocieplenie nadchodzi!  Na szczęście mrs Foch przewidziała ten katastroficzny scenariusz i zwróciła uwagę na kilka miejscówek z przyjemnymi lochami, temperaturami poniżej dziesięciu stopni i biegającymi szczurami… Wróć! Szczurów nie było, ale za pająki to nikt nie ręczy. Dziś zwiedzamy Kłodzko.



Jak zmieniło się wrocławskie Afrykarium?

Jak zmieniło się wrocławskie Afrykarium?

Lubimy to co znamy i dlatego, po dwóch latach mrs Foch skusiła się na ponowną wizytę we wrocławskim Zoo. Tym razem wybrała wersję hardcore - czyli szczyt sezonu. Na weekend zabrakło już jej odwagi, ale nawet w środku tygodnia było strasznie. Wszędzie pełno ludzi.  Do ludzkich kas (czyli tam, gdzie można porozmawiać z żywym człowiekiem) gigantyczne kolejki. Do automatów ciut mniejsze, ale i tak wszyscy spotykali się w jednym wielkim kotle pod bramkami. Po wejściu na teren ogrodu, cała ta masa ludzka, niczym kolorowy pochód pierwszomajowy, zmierzała w jedno miejsce – Afrykarium. Cóż, jeśli wybierasz się do wrocławskiego ZOO w wakacje - czuj się ostrzeżony :P



chrobotek, mróz i łąka

chrobotek, mróz i łąka

Mrs Foch robienie zdjęć kochała od zawsze. Różnie to wychodziło, ale przyznać trzeba, że z czasem coraz lepiej. 
Wiadomo - nie robiła fotek z chęci trzymania ich w czeluściach twardego dysku. Z potrzeby zaprezentowania twórczości światu powstał ten blog i tak trwa dobre dziesięć lat. 

Szok, prawda? Blogi raczej tak długo nie żyją ;) 

Jako, że blogger zmienny jest, pasja też nieco ewoluowała i z czasem, (a dokładnie wraz z projektem 365 na tookapic.pl) pojawiła się miłość do makrofotografii. Eksploatacja pobliskich łąk zaowocowała odkryciem chrobotka. 




Copyright © 2014 mrs Foch | blog fotograficzny , Blogger